Lubin,

sobota, 11 października 2008

Czy pociągi z miedziowej firmy zagrożą PKP?

Pol-Miedź-Trans chce przejmować tory. Przymierza się też do przewozu pasażerów Edyta Golisz
2008-10-09 , Polska The Times Wrocław

Miedziowa spółka rusza na podbój kolei. Chce od PKP przejąć tory i wozić ludzi. Przedsiębiorstwo Pol-Miedź-Trans z Lubina, razem z firmą Mercus, utworzyły spółkę PMT Linie Kolejowe. To ważny krok do tego, aby pozyskiwać w całym kraju linie kolejowe. W dodatku Pol-Miedź-Trans uzyskała licencję na przewóz ludzi. - I przewidujemy uruchomienie przewozów pasażerskich - ujawnia Marzena Galon, dyrektor do spraw transportu kolejowego w lubińskiej firmie. - Jednak za wcześnie jest odpowiadać na pytanie, kiedy takie linie ruszą. Przedsięwzięcie jest złożone i czasochłonne. Prace organizacyjne zajmą nam pewnie około roku.

Należąca do KGHM Pol-Miedź-Trans jest jedną z największych w kraju kolejowych firm transportowych. Ma ponad tysiąc wagonów i ponad 40 własnych lokomotyw. Ma też kilka własnych linii kolejowych - z tego trzy w rejonie Lubina, Polkowic i Legnicy oraz jedną na Pomorzu, łączącą Bytów z miejscowością Lipusz. Polskie przepisy o ruchu kolejowym zabraniają firmie, która jest przewoźnikiem, być jednocześnie zarządcą linii kolejowych. I na odwrót. A Pol-Miedź-Trans jest właśnie przewoźnikiem. Nie może więc przejmować, np. od PKP czy samorządów, nierentownych linii kolejowych, inwestować w nie i udostępniać komercyjnie innym przewoźnikom. Tym musi zajmować się osobna spółka.

- I właśnie po to powołano do życia PMT Linie Kolejowe - tłumaczy Roman Drzewiecki, prezes nowej firmy. Spółka stara się o udzielenie przez Urząd Transportu Kolejowego tzw. autoryzacji bezpieczeństwa. To warunek, aby stać się zarządcą linii kolejowych i móc firmę rozwijać. Równocześnie w Pol-Miedź-Trans trwają przygotowania do uruchomienia przewozów pasażerskich.

Jak ustaliliśmy, jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, pierwsza pasażerska linia Pol-Miedź-Trans może ruszyć za rok lub dwa na Pomorzu. Właśnie między Lipuszem a Bytowem. - W przyszłym tygodniu wybieramy się tam - przyznaje Marzena Galon. - Rozpoznamy sytuację. Wiele zależy od dobrej woli samorządów, czy będą za tym, abyśmy organizowali u nich przewozy pasażerskie. Z czasem nie wykluczamy oczywiście przewozów także na Dolnym Śląsku.

Zdaniem Piotra Borysa, wicemarszałka województwa dolnośląskiego, konkurencyjny wobec PKP przewoźnik pasażerski to potrzebne przedsięwzięcie. Dolnośląski urząd marszałkowski finansuje przewozy kolejowe. - Jesteśmy za tym, aby pojawił się na rynku nowy przewoźnik, świadczący profesjonalne usługi - przyznaje wicemarszałek Borys. I wyjaśnia: - Pojawienie się konkurencji dla PKP przełoży się na jakość usług, a na tym skorzystają przede wszystkim pasażerowie.

Konkurencja będzie, ale PKP i tak pozostanie gigantem

Rozmowa z Adrianem Furgalskim, dyrektorem Zespołu Doradców Gospodarczych TOR w Warszawie.
Czy PMT Linie Kolejowe mogą rzeczywiście zagrozić PKP?

W kwestii infrastruktury nie ma na to szans. PKP Polskie Linie Kolejowe mają 23 tysiące kilometrów linii kolejowych. 90 procent ruchu odbywa się wprawdzie na około 12 tysiącach, ale PKP i tak raczej pozostanie gigantem w tej dziedzinie.

Ale przecież nieużywane tory nie mogą w nieskończoność stać odłogiem. Coś trzeba będzie z nimi zrobić.

Polityka państwa jest teraz ukierunkowana na to, żeby tory przekazywać samorządom. Nie wiadomo, czy te będą je chciały. Jeśli tak, to oczywiście będą mogły je potem przekazać innym przewoźnikom. Ale to będzie tylko niewielki procent całej infrastruktury PKP PLK. Sama firma ma taki pomysł, aby remontować tory i oddawać je na utrzymanie zewnętrznym firmom. Ale nie oddawać na własność.